Translate

Tuesday, January 17, 2012

Makeup :: Inglot, False Lash Effect Mascara + eyeliner pencil


I love some of Inglot products (eyeshadows!!!) but I've never tried their mascara, so when the new False Lash Effect Mascara was launched I decided to buy it. And to be honest I regret this purchase.




False Lash Effect Mascara

The brush is just a typical classic mascara brush, nothing fancy. I felt reliefed to see that it's not one of those huge brushes (like in ScandalEyes by Rimmel or Big Bold Mascara by Isadora). It's rather thin, but soft and flexible, so it distributes mascara evenly with no clumping.

The mascara itself is quite dry and it's really difficult to build up the volume, so instead of the promised false lash effect it's only natural effect which is disappointing. Moreover, the mascara is not black enough, it flakes and after a few hours there's no trace of it on my eyelashes, everything is under my eyes. The only pros are that it doesn't smudge. I do not recommend it.


 



Total: ♥♥♥♥


Eyeliner pencil

This eyeliner pencil was a free gift that came with the mascara. It's one of those automatic pencils that you don't need to sharpen. There's a small sponge on the other end to smudge the line. The stick is quite hard but at the same time it's really easy to break it. It's not pigmented enough, it's more like a graphite than a black. It's almost impossible to smoke this liner out because it's really hard and you really have to rub it and that's not a good thing for your eyes. It's not suitable for the waterline. I don't recommend this either.




Total: ♥♥♥♥♥


27 comments:

  1. Jednym słowem Inglot wyprodukował 2 totalne buble... a szkoda, kiedyś bardzo lubiłam tę markę :)

    ReplyDelete
  2. szkoda, bo lubię Inglota....ale tuszu faktycnzie nigdy nie próbowałam i wiesz ja nie wiem co oni wszyscy mają manię na te wielkie szczoteczki..mam tego Rimmela szykuję niedługo recenzję, ale raczej nie będzie zbyt pozytywnie....

    ReplyDelete
    Replies
    1. No właśnie nie wiem co to za mania z tymi szczotami, niczemu to nie służy, wcale nie pomaga stworzyć większej objętości ani nie przyspiesza malowania, wprost przeciwnie...

      Delete
  3. jakoś nie mam zaufania do maskar w inglota, nigdy nie miałam zadnego ale taka moja mała, kobieca intuicja :P tak samo boję się podkładów..hmm... za to cienie, pomadki i róże są boskie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie też intuicja jakoś przestrzegała przed tuszami i podkładami Inglota, właśnie dlatego postanowiłam się przełamać i spróbować tego tuszu :D Przynajmniej wiem, że słusznie byłam uprzedzona :D :D :D

      Ale inne produkty, może poza lakierami, bardzo lubię.

      Delete
    2. właśnie lakiery..pomimo, że kolory piękne z trwałością jest gorzej :(

      Delete
    3. Zgadza się, w dodatku cena nie przystaje do jakości. Poza tym niby jest wielki wybór kolorów, ale jakoś nigdy nic nie wpada mi w oko, brakuje odcieni unikalnych, oryginalnych.

      Delete
  4. A ja tam tuszu Rimmella będę bronić (choć wiadomo, że efekt końcowy zależy od rzęs i kształtu oka, a ocena efektu jest zawsze subiektywna), ale przy moich dziwnych oczach (mega opadające powieki-rolety) to chyba pierwszy tusz, który sprawił, że moje rzęsy po prostu widać gołym okiem. Do skandalicznego efektu oczywiście daleko, ale jestem mega zadowolona, jak wyglądają moje rzęsy, a przez to cała twarz. Nie wiem, czy ma coś do tego wielkość szczotki, ale dopóki będzie tak działać, mnie nie przeszkadza.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Po ScandalEyes spodziewałam się mega efektu, bo lubię mocno podkreślone (ale w granicach naturalności) rzęsy. A on daje u mnie efekt bardzo delikatny. I paradoksalnie, jeśli użyję innej, zdecydowanie mniejszej szczoteczki, np. od False Lash Effect Max Factora, rzęsy wyglądają lepiej.

      Delete
    2. Ale oczywiście dobrze, że u Ciebie się ten tusz sprawdza i jesteś zadowolona :)

      Delete
  5. I like so much the result, but you've got so beautiful eyes, i think whatever you use seems prettier jajajaja
    I love the mix between purple and gold!! :)
    Have you used sometime the Magic Kajal of Givenchy? I't ultra black, and, although is expensive, not so much (18 euros, as a MAC one..) and, for me it's the best in the world :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Thanx :)

      No, I've never tried Magic Kajal but maybe one day... As for now I have black eye pencils I really like so I'm not so much on a hunt for something new, the Inglot one was a free gift, a completely redundant one though.

      Delete
  6. o a miałam kupować jutro kredkę czarna z inglota to po Twojej recenzji wyjdę może z jakimś lakierem chociaz :P pozdrawiam i obserwuje :)

    ReplyDelete
  7. Czy tylko mnie się wydaję, że Inglot zaczął się coraz bardziej upodabniać do MAC? Np.: kartonowe czarne opakowania, podobna czcionka?:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Inglot od dawna ma takie opakowania. Z resztą moda na czarne ascetyczne opakowania ma się dobrze, wystarczy spojrzeć też na Noubę, Make Up For Ever, Make Up Store itd. :) Myślę, że nie jest to raczej zamiar podrabiania, ale po prostu taki design kojarzy się z profesjonalną marką :)

      Delete
    2. Nie miałam na myśli podrabiania! Mnie takie opakowania jak najbardziej się podobają a firmę Inglot bardzo lubię:) Teraz tylko tak mi się skojarzyło.

      Delete
    3. Wiem, wiem, nie mówię, że nazywasz to podrabianiem! Po prostu zgadzam się, że jest taki trend :)

      Delete
  8. tak, szczoteczka w najnowszym tuszu Rimmela to kiepski żart; tuszu z Inglota nigdy nie miałam - i widzę, że to dobrze :)

    ReplyDelete
  9. no faktycznie tusz fatalnie wygląda na rzęsach :/

    ReplyDelete
  10. Warte uwagi pozostają chyba tylko cienie i róże.

    ReplyDelete
  11. abstrahując od bubli Inglot ;) chciałabym napisać (pewnie nie po raz pierwszy), ze masz przepiękne brwi ahhhyy i occhhyyy :)

    ReplyDelete

Please, leave a comment! I read all and really appreciate them. If you comment anonymously please leave your name or nick so I know how to address you. Please do not leave spam comments.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...